FILIPOWSKIE
ELEKTROWNIE CZYLI MARKOBRODACZO NA TROPACH KLIMATYCZNEJ AFERY
Gdzieś może z dwa
lata temu odbył się w Warszawie Kongres Klimatyczny. Nazjeżdżało
się z całego świata klimatologów, naukowców, geologów,
ginekologów, dziennikarzy, polityków i inszego tałatajstwa i
dalejże obradować nad globalnym ociepleniem klimatu i co z tym
zrobić. Oczywiście połowa tej bandy twierdziła, że żadnego
ocieplenia nie ma, druga połowa że jest jak najbardziej, a byli i
tacy, którzy twierdzili, że czy jest czy też nie ma to i tak
wszystkich nas szlag trafi. Obradowali, się kłócili, szereg uchwał
uchwalili, a przede wszystkim doszli do wniosku, że te ocieplenie to
przez człowieka, a szczególnie przez różniste gazy którne tenże
człowiek wydziela. Nie tylko ocieplenie ale i dziura ozonowa, smog i
te rzeczy.
Mógłby ktoś
zapytać, co ma piernik do wiatraka, czyja chata z kraja, co to nas w
ogóle obchodzi, zwłaszcza że Filipów leży przy polskim biegunie
zimna i nas to za bardzo nie dotyczy.
Otóż dotyczy i to
nawet bardzo!
Ale do rzeczy, zara
powiem o co się rozchodzi. Otóż mało kto wie, a nawet jak wie to
nie pamięta, ale nie tak dawno chiba z rok temu były wybory na
Filipowskiego wójta. Ja te wybory wygrałem jednogłośnie bo tak
się złożyło, że urna wyborcza była w mojej chacie i jakoś tak
wyszło, że nikt oprócz mnie w głosowaniu nie brał udziału, ale
mniejsza o to. Wybory to wybory a wójt to wójt. Nawet ze dwa dni w
gminie porządziłem ale mnie wywalili ze względów formalnych, czy
proceduralnych. W pierwszej chwili nawet chciałem protestować,
walczyć do Sztrasburga się odwoływać, ale w końcu machnąłem na
to ręką. A pies im mordę lizał, ja na władzę nie łasy. Ale
zanim mnie wywalili to zdążyłem biurko przetrząsnąć, myślałem
że może jakieś whisky znajdę, bo jak wiadomo każdy wójt w
biurku trzyma whisky albo koniak, co można na każdym polskim filmie
zobaczyć, ale ten mój poprzednik to jakiś nienormalny był, bo nic
takiego nie było nawet marnego piwka natomiast zamiast tego w dolnej
szufladzie w najdalszym kątku, pod stertą papierów znalazłem
teczkę z napisem „Ściśle tajne. Przed przeczytaniem spalić.”
Oczywiście zaraz ją otworzyłem zacząłem czytać i powiadam wam
włosy mi z wrażenia dęba stanęły! Oczywiście nie na głowie bo
te gdzieś mi się zapodziały już dawno temu, ale wszystkie
pozostałe stanęły. Otóż na tym kongresie jakijści amerykański
uczony chińskiego pochodzenia Ma Li Naple Tek wygłosił referat pt
”Gazy wydzielane przez człowieka sposobem dupnym, ich szkodliwy
wpływ na klimat oraz jak temu zaradzić” I okazało się że te
amerykańcy wynaleźli taki sposób co by te gazy skraplać i na
energię elektryczną w specjalnych elektrowniach zamieniać. A że
Polaki wyrywne i wszystko co amerykańskie a jeszcze chińskiego
pochodzenia łykają jak gięś bułke to zaraz się zgłosili i na
eksperymentalną budowe takiej elektrowni zgodzili. I to gdzie? Ano
właśnie w Filipowie! Że to niby Natura 2000, Dolina Rospudy i to
trzeba przed tymi zmianami klimatycznymi chronić. A mnie się wydaje
że to gówno prawda czyli po ichniemu bonszyt i jem tylko chodziło
o to że większego zadupia niż Filipów to nigdzie nie ma a tu
ludzie takie głupie że na wszystko się zgodzo. I nawet przepisy
wykonawcze uchwalili (oj szybko im to jakoś poszło, szybciutko!)
Najebali tego kilkaset stron urzędasy pierdolone punkty podpunkty
odnośniki załączniki nie będę tego wszystkiego przepisywał
podam tylko co mię się wydaje najważniejsze czyli tak zwaną
kwintesencję:
1.Każdy
mieszkaniec Filipowa oraz gminy Filipów od maluszka do staruszka
będzie zobowiązany zbierać swoje pierdliny do specjalnych
baloników – ciemnoniebieskich na noc i jasnozielonych na dzień.
Czemu taki podział? Podobno te nocne są mocniejsze znaczy się mają
większą wartość energetyczną.
2. Raz na tydzień
te baloniki trzeba będzie zdać w specjalnym punkcie pobrań przy
Urzędzie Gminy Filipów gdzie będą też wydawane następne na
przyszły tydzień.
3. Gazy te będą
skraplane i magazynowane w specjalnych zbiornikach a następnie
przetwarzane w elektrowni.
4. Elektrownia
będzie się składała z dwóch bloków : „Pierdlina Wielka” o
mocy 800 Megawatów i „Pierdlina Mała” o mocy 500 Megawatów.
5. Elektrownia i
zbiorniki będą wybudowane w latach 2020 do 2025 w okolicach Starego
Młyna.
6. W ramach
rekompensaty dla ludności będą wprowadzone bonifikaty w rachunkach
za energię elektryczną (wielkość bonifikaty będzie uzależniona
od ilości dostarczonego surowca.)
7. Całością tego
przedsięwzięcia ma zawiadywać specjalny urząd podległy
bezpośrednio rządowi.
8. Siedzibą tego
urzędu będzie dotychczasowy Dom Kultury.
9. Przewiduje się
dwuletni okres przygotowawczy dla ludności w latach 2018-2020 kiedy
to będzie prowadzona intensywna akcja uświadamiająca potrzebę
istnienia tej inwestycji oraz nauka obsługi baloników.
10.Przewidywana
jest zmiana w uprawach rolnych. Mają być preferowane rośliny
strączkowe (fasola, groch, bób) oraz kapusta i ziemniaki.
To tak w
największym skrócie, bo tak jest jeszcze pełno odnośników,
szczegółowych rozporządzeń, przepisów wykonawczych, planów
lokalizacji elektrowni i zbiorników itd. itp.
No i jak wam się
to podoba? Bo ja tu mam szereg wątpliwości. A prawdę mówiąc
wcale mnie się to nie podoba. Skoro to ma być takie dobre,
ekologiczne,zdrowe to czemu Amerykanie u siebie takich elektrowni
nie stawio? Bo ja jakoś o tym nie słyszał. O gazach łupkowych to
bębnio prawie codziennie a o tym ani mru mru.
No właśnie! Czemu
to taka tajemnica?
Oj coś mi tu mocno
śmierdzi!
Na mój chłopski
rozum chodzi o to że to jest niesprawdzona technologia i joni chcą
ją na nas przetestować. Jak się uda to dobrze a jak się nie
uda... uch to aż strach pomyśleć. Na ten przykład co będzie jak
się taki zbiornik rozszczelni? Tera, bywa, jak się ktoś barbeluchy
popije i kapusto zagryzie to jak się zesra to chodź weź i oknem
uciekaj, taki smród. A jak pójdzie taka fala skondensowanych
filipowskich pierdlin?
Argamedon!
Zagłada!
Żywego ducha w
naszej Dolinie Rospudy nie zostanie. No chiba że szczury, pluskwy i
karaluchi, ale marna to dla nas pociecha. No i ciekawe co na naszym
zbiorowym nagrobku napiszą. „Tu leżą wreszcie zgodnie razem
zagazowane Filipowianie.Zginęli dla dobra nauki zatruci swoim
smrodem” .Żeby potem chociaż takich śmierdzieli do czyśćca
wpuścili na jaką kilkusetletnią kwarantannę, Boże uchowaj, toć
to będzie wstyd taką zasraną gromadą na Sąd Ostateczny się
stawić. Toż będzie chryja jak Pan Bóg z Lucyperem zaczną się
chandryczyć gdzie nas umieścić i Pan Bóg powie : ” A węźże
ty Lucku do siebie tych śmierdzieli toć i tak u ciebie smołą i
asfaltem ciągle zajeżdża to jakoś wytrzymasz a ja w zamian wezmę
Stalina i Hitlera do nieba”. I będzie wielki wstyd i przeogromny
śmiech wszystkich ludów tego świata przeszłych i tych co po nas
nadejdą i nawet odpyskować nie będzie jak, bo jakoś przy Bogu nie
wypada. Uj, na samą myśl aż mnie skręca.
Ale wracajmy na
ziemię. Jakież to zmiany obyczajowe może taki obowiązek
balonikowego pierdzenia wprowadzić! Już teraz nie będzie się
mówiło:”do widzenia” ale „miłego pierdzenia”, już nie
zapytasz sąsiadki „jak się spało?” ale „jak się
pierdziało?” Jedno co dobre to to, że teraz będą na mnie mówić
„stary pierdziel” z szacunkiem a nie z pogardą bo jak się
okazuje według naukowych badań starsi ludzie cześciej i więcej
pierdzą a ich pierdliny są mocno zjadliwe (w sensie jadowite a nie
do jedzenia) a bez to bardziej wartościowe. I już nikt nie będzie
się w towarzystwie powstrzymywał, tylko każdy będzie dawał ile
wlezie, aż się obesra…
No i ciekaw jestem,
jak to będzie wyglądało, że tak powiem technicznie. W nocy, to
pół biedy, napierdział balonik, powiesił w sieni kole roboczych
kapot i szlus, no ale w dzień? Baby to dadzo rade bo w spódnicach
chodzo, najwyżej szerszą założą. Widział ja nawet na obrazie
jakiegoś hiszpańskiego malarza Welaskez mu było, czy jakoś tak,
co kiedyś była taka moda że baby miały takie wielgachne spódnice
na obręczach. Pod taka spódnice to i dziesięć baloników można
powiesić, szlauch do dupy i pompuj ile wlezie, nigdzie nie polecisz,
bo siarkowodór przecie cięższy od powietrza. No ale co ma chłop
zrobić? Napierdzi, zaraz mu to w spodniach wyprze i będzie się
kolebał po Filipowie jak ten kaczuk z dupą wydętą? Ani to
wygodnie ani to estetycznie. Chyba trzeba będzie się nauczyć tak
pierdzieć żeby w domu się wypierdzieć i na miasto już pustym
iść, że tak powiem. I nic tu nie pokombinujesz bo te uczone mają
wyliczone ile kto średnio wypierdza, ile dorosły, ile dzieciak, a i
krowie nie podstawisz bo gazy zwierzęce mają inny skład. W
załączniku numer 132 wyczytałem też że będzie utworzona
specjalna straż, która będzie tego wszystkiego pilnowała, po
domach chodziła, ludzi obwąchiwała, czy czasami coś nie
kombinujo, sztraf, znaczy się kary, mandaty wlepiała. Nawet
taryfikator jest, a jakże (załącznik nr 134).
Na pociechę
wymyślili że raz do roku będzie święto. Dzień Wolnego
Pierdzenia. W ten dzień będzie można sobie popierdzieć bez
baloników ile wlezie. Będą występy, festyny, wójt obdzieli
nagrodami te rodziny, które najwięcej napierdziały, nagrody
indywidualne, będzie przyznawany tytuł Wielkiego Pierdziela dla
osoby, która w ciągu roku najwięcej napierdzi, konkursy wszelakie
jak np. gaszenie świeczek wiadomym sposobem, połączone zespoły
Rospuda i Onegdaj odśpiewają nowy hymn Filipowa:
„Pierdź,
Narodzie, pierdź,
Śmierdź,
Narodzie, śmierdź”
Reszta hymnu w
załączniku nr 44.
A najgorzej mnie
wkurza, że nasza gminna rada to wszystko natychmiastowo przyklepała.
Spotkali się kole północy (tera taka moda, że wszystkie noco
obradujo) na tajnym posiedzeniu i wszystko to poprzez aklamację
przyjęli. I nikt nas o zdanie nie pytał. Jeden to nawet taki był
wyrywny, że chciał zmienić nazwe „Filipów” na „Pierdlinów”
ale zaraz drugi wyskoczył z wnioskiem ze lepiej będzie
„Pierdzielewo Wielkie”, ten co był na robotach w Niemczech
powiedział, że ładniej byłoby „Dupensrat” innemu zaś
zamarzyło się tak z amerykańska „ Szyt City”, pożarli się,
pokłócili i nic z tego nie wyszło. No i dobrze, już tu jeden taki
reformator twierdził, że „Filipów” to powinno być
„Karzekupie”. A czemu? To już jego spytajcie.
Ja tam w każdym
bądź razie na rozkaz pierdzieć nie zamierzam. Już nawet ugadałem
takiego jednego z Bakałarzewa żeby za mnie pierdział. Nawet się
chętnie zgodził, bo on też taki ekolog mocno o środowisko
dbający. Raz gdzieś w gazecie przeczytał albo w telewizorni
usłyszał, że świat a takoż i Polska cierpi na deficyt wody.
Strasznie się tym przejął i zaczął tą wodę oszczędzać.
Przestał się myć, bo jak udowodnili radzieccy uczeni brud niemyty
i tak sam po trzech miesiącach odpada, no i zaczął ograniczać
ilość wody w spożywanych płynach. Doszedł do tego że płyny
przez niego spożywane zawierały zaledwie 20% wody, ale zaczęły go
pająki ciągać, białe myszki po chałupie grasować i rad niewola
wrócił do płynów, które zawierają 60% wody. Toteż liter
takiego płynu mu zaniesłem, razem skonsumowałem i tą opowieść
napisałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz