środa, 18 stycznia 2017

FILIPOWSKIE ELEKTROWNIE CZYLI MARKOBRODACZO NA TROPACH KLIMATYCZNEJ AFERY

Gdzieś może z dwa lata temu odbył się w Warszawie Kongres Klimatyczny. Nazjeżdżało się z całego świata klimatologów, naukowców, geologów, ginekologów, dziennikarzy, polityków i inszego tałatajstwa i dalejże obradować nad globalnym ociepleniem klimatu i co z tym zrobić. Oczywiście połowa tej bandy twierdziła, że żadnego ocieplenia nie ma, druga połowa że jest jak najbardziej, a byli i tacy, którzy twierdzili, że czy jest czy też nie ma to i tak wszystkich nas szlag trafi. Obradowali, się kłócili, szereg uchwał uchwalili, a przede wszystkim doszli do wniosku, że te ocieplenie to przez człowieka, a szczególnie przez różniste gazy którne tenże człowiek wydziela. Nie tylko ocieplenie ale i dziura ozonowa, smog i te rzeczy.
Mógłby ktoś zapytać, co ma piernik do wiatraka, czyja chata z kraja, co to nas w ogóle obchodzi, zwłaszcza że Filipów leży przy polskim biegunie zimna i nas to za bardzo nie dotyczy.
Otóż dotyczy i to nawet bardzo!
Ale do rzeczy, zara powiem o co się rozchodzi. Otóż mało kto wie, a nawet jak wie to nie pamięta, ale nie tak dawno chiba z rok temu były wybory na Filipowskiego wójta. Ja te wybory wygrałem jednogłośnie bo tak się złożyło, że urna wyborcza była w mojej chacie i jakoś tak wyszło, że nikt oprócz mnie w głosowaniu nie brał udziału, ale mniejsza o to. Wybory to wybory a wójt to wójt. Nawet ze dwa dni w gminie porządziłem ale mnie wywalili ze względów formalnych, czy proceduralnych. W pierwszej chwili nawet chciałem protestować, walczyć do Sztrasburga się odwoływać, ale w końcu machnąłem na to ręką. A pies im mordę lizał, ja na władzę nie łasy. Ale zanim mnie wywalili to zdążyłem biurko przetrząsnąć, myślałem że może jakieś whisky znajdę, bo jak wiadomo każdy wójt w biurku trzyma whisky albo koniak, co można na każdym polskim filmie zobaczyć, ale ten mój poprzednik to jakiś nienormalny był, bo nic takiego nie było nawet marnego piwka natomiast zamiast tego w dolnej szufladzie w najdalszym kątku, pod stertą papierów znalazłem teczkę z napisem „Ściśle tajne. Przed przeczytaniem spalić.” Oczywiście zaraz ją otworzyłem zacząłem czytać i powiadam wam włosy mi z wrażenia dęba stanęły! Oczywiście nie na głowie bo te gdzieś mi się zapodziały już dawno temu, ale wszystkie pozostałe stanęły. Otóż na tym kongresie jakijści amerykański uczony chińskiego pochodzenia Ma Li Naple Tek wygłosił referat pt ”Gazy wydzielane przez człowieka sposobem dupnym, ich szkodliwy wpływ na klimat oraz jak temu zaradzić” I okazało się że te amerykańcy wynaleźli taki sposób co by te gazy skraplać i na energię elektryczną w specjalnych elektrowniach zamieniać. A że Polaki wyrywne i wszystko co amerykańskie a jeszcze chińskiego pochodzenia łykają jak gięś bułke to zaraz się zgłosili i na eksperymentalną budowe takiej elektrowni zgodzili. I to gdzie? Ano właśnie w Filipowie! Że to niby Natura 2000, Dolina Rospudy i to trzeba przed tymi zmianami klimatycznymi chronić. A mnie się wydaje że to gówno prawda czyli po ichniemu bonszyt i jem tylko chodziło o to że większego zadupia niż Filipów to nigdzie nie ma a tu ludzie takie głupie że na wszystko się zgodzo. I nawet przepisy wykonawcze uchwalili (oj szybko im to jakoś poszło, szybciutko!) Najebali tego kilkaset stron urzędasy pierdolone punkty podpunkty odnośniki załączniki nie będę tego wszystkiego przepisywał podam tylko co mię się wydaje najważniejsze czyli tak zwaną kwintesencję:
1.Każdy mieszkaniec Filipowa oraz gminy Filipów od maluszka do staruszka będzie zobowiązany zbierać swoje pierdliny do specjalnych baloników – ciemnoniebieskich na noc i jasnozielonych na dzień. Czemu taki podział? Podobno te nocne są mocniejsze znaczy się mają większą wartość energetyczną.
2. Raz na tydzień te baloniki trzeba będzie zdać w specjalnym punkcie pobrań przy Urzędzie Gminy Filipów gdzie będą też wydawane następne na przyszły tydzień.
3. Gazy te będą skraplane i magazynowane w specjalnych zbiornikach a następnie przetwarzane w elektrowni.
4. Elektrownia będzie się składała z dwóch bloków : „Pierdlina Wielka” o mocy 800 Megawatów i „Pierdlina Mała” o mocy 500 Megawatów.
5. Elektrownia i zbiorniki będą wybudowane w latach 2020 do 2025 w okolicach Starego Młyna.
6. W ramach rekompensaty dla ludności będą wprowadzone bonifikaty w rachunkach za energię elektryczną (wielkość bonifikaty będzie uzależniona od ilości dostarczonego surowca.)
7. Całością tego przedsięwzięcia ma zawiadywać specjalny urząd podległy bezpośrednio rządowi.
8. Siedzibą tego urzędu będzie dotychczasowy Dom Kultury.
9. Przewiduje się dwuletni okres przygotowawczy dla ludności w latach 2018-2020 kiedy to będzie prowadzona intensywna akcja uświadamiająca potrzebę istnienia tej inwestycji oraz nauka obsługi baloników.
10.Przewidywana jest zmiana w uprawach rolnych. Mają być preferowane rośliny strączkowe (fasola, groch, bób) oraz kapusta i ziemniaki.

To tak w największym skrócie, bo tak jest jeszcze pełno odnośników, szczegółowych rozporządzeń, przepisów wykonawczych, planów lokalizacji elektrowni i zbiorników itd. itp.
No i jak wam się to podoba? Bo ja tu mam szereg wątpliwości. A prawdę mówiąc wcale mnie się to nie podoba. Skoro to ma być takie dobre, ekologiczne,zdrowe to czemu Amerykanie u siebie takich elektrowni nie stawio? Bo ja jakoś o tym nie słyszał. O gazach łupkowych to bębnio prawie codziennie a o tym ani mru mru.
No właśnie! Czemu to taka tajemnica?
Oj coś mi tu mocno śmierdzi!
Na mój chłopski rozum chodzi o to że to jest niesprawdzona technologia i joni chcą ją na nas przetestować. Jak się uda to dobrze a jak się nie uda... uch to aż strach pomyśleć. Na ten przykład co będzie jak się taki zbiornik rozszczelni? Tera, bywa, jak się ktoś barbeluchy popije i kapusto zagryzie to jak się zesra to chodź weź i oknem uciekaj, taki smród. A jak pójdzie taka fala skondensowanych filipowskich pierdlin?
Argamedon!
Zagłada!
Żywego ducha w naszej Dolinie Rospudy nie zostanie. No chiba że szczury, pluskwy i karaluchi, ale marna to dla nas pociecha. No i ciekawe co na naszym zbiorowym nagrobku napiszą. „Tu leżą wreszcie zgodnie razem zagazowane Filipowianie.Zginęli dla dobra nauki zatruci swoim smrodem” .Żeby potem chociaż takich śmierdzieli do czyśćca wpuścili na jaką kilkusetletnią kwarantannę, Boże uchowaj, toć to będzie wstyd taką zasraną gromadą na Sąd Ostateczny się stawić. Toż będzie chryja jak Pan Bóg z Lucyperem zaczną się chandryczyć gdzie nas umieścić i Pan Bóg powie : ” A węźże ty Lucku do siebie tych śmierdzieli toć i tak u ciebie smołą i asfaltem ciągle zajeżdża to jakoś wytrzymasz a ja w zamian wezmę Stalina i Hitlera do nieba”. I będzie wielki wstyd i przeogromny śmiech wszystkich ludów tego świata przeszłych i tych co po nas nadejdą i nawet odpyskować nie będzie jak, bo jakoś przy Bogu nie wypada. Uj, na samą myśl aż mnie skręca.
Ale wracajmy na ziemię. Jakież to zmiany obyczajowe może taki obowiązek balonikowego pierdzenia wprowadzić! Już teraz nie będzie się mówiło:”do widzenia” ale „miłego pierdzenia”, już nie zapytasz sąsiadki „jak się spało?” ale „jak się pierdziało?” Jedno co dobre to to, że teraz będą na mnie mówić „stary pierdziel” z szacunkiem a nie z pogardą bo jak się okazuje według naukowych badań starsi ludzie cześciej i więcej pierdzą a ich pierdliny są mocno zjadliwe (w sensie jadowite a nie do jedzenia) a bez to bardziej wartościowe. I już nikt nie będzie się w towarzystwie powstrzymywał, tylko każdy będzie dawał ile wlezie, aż się obesra…
No i ciekaw jestem, jak to będzie wyglądało, że tak powiem technicznie. W nocy, to pół biedy, napierdział balonik, powiesił w sieni kole roboczych kapot i szlus, no ale w dzień? Baby to dadzo rade bo w spódnicach chodzo, najwyżej szerszą założą. Widział ja nawet na obrazie jakiegoś hiszpańskiego malarza Welaskez mu było, czy jakoś tak, co kiedyś była taka moda że baby miały takie wielgachne spódnice na obręczach. Pod taka spódnice to i dziesięć baloników można powiesić, szlauch do dupy i pompuj ile wlezie, nigdzie nie polecisz, bo siarkowodór przecie cięższy od powietrza. No ale co ma chłop zrobić? Napierdzi, zaraz mu to w spodniach wyprze i będzie się kolebał po Filipowie jak ten kaczuk z dupą wydętą? Ani to wygodnie ani to estetycznie. Chyba trzeba będzie się nauczyć tak pierdzieć żeby w domu się wypierdzieć i na miasto już pustym iść, że tak powiem. I nic tu nie pokombinujesz bo te uczone mają wyliczone ile kto średnio wypierdza, ile dorosły, ile dzieciak, a i krowie nie podstawisz bo gazy zwierzęce mają inny skład. W załączniku numer 132 wyczytałem też że będzie utworzona specjalna straż, która będzie tego wszystkiego pilnowała, po domach chodziła, ludzi obwąchiwała, czy czasami coś nie kombinujo, sztraf, znaczy się kary, mandaty wlepiała. Nawet taryfikator jest, a jakże (załącznik nr 134).
Na pociechę wymyślili że raz do roku będzie święto. Dzień Wolnego Pierdzenia. W ten dzień będzie można sobie popierdzieć bez baloników ile wlezie. Będą występy, festyny, wójt obdzieli nagrodami te rodziny, które najwięcej napierdziały, nagrody indywidualne, będzie przyznawany tytuł Wielkiego Pierdziela dla osoby, która w ciągu roku najwięcej napierdzi, konkursy wszelakie jak np. gaszenie świeczek wiadomym sposobem, połączone zespoły Rospuda i Onegdaj odśpiewają nowy hymn Filipowa:
„Pierdź, Narodzie, pierdź,
Śmierdź, Narodzie, śmierdź”
Reszta hymnu w załączniku nr 44.
A najgorzej mnie wkurza, że nasza gminna rada to wszystko natychmiastowo przyklepała. Spotkali się kole północy (tera taka moda, że wszystkie noco obradujo) na tajnym posiedzeniu i wszystko to poprzez aklamację przyjęli. I nikt nas o zdanie nie pytał. Jeden to nawet taki był wyrywny, że chciał zmienić nazwe „Filipów” na „Pierdlinów” ale zaraz drugi wyskoczył z wnioskiem ze lepiej będzie „Pierdzielewo Wielkie”, ten co był na robotach w Niemczech powiedział, że ładniej byłoby „Dupensrat” innemu zaś zamarzyło się tak z amerykańska „ Szyt City”, pożarli się, pokłócili i nic z tego nie wyszło. No i dobrze, już tu jeden taki reformator twierdził, że „Filipów” to powinno być „Karzekupie”. A czemu? To już jego spytajcie.
Ja tam w każdym bądź razie na rozkaz pierdzieć nie zamierzam. Już nawet ugadałem takiego jednego z Bakałarzewa żeby za mnie pierdział. Nawet się chętnie zgodził, bo on też taki ekolog mocno o środowisko dbający. Raz gdzieś w gazecie przeczytał albo w telewizorni usłyszał, że świat a takoż i Polska cierpi na deficyt wody. Strasznie się tym przejął i zaczął tą wodę oszczędzać. Przestał się myć, bo jak udowodnili radzieccy uczeni brud niemyty i tak sam po trzech miesiącach odpada, no i zaczął ograniczać ilość wody w spożywanych płynach. Doszedł do tego że płyny przez niego spożywane zawierały zaledwie 20% wody, ale zaczęły go pająki ciągać, białe myszki po chałupie grasować i rad niewola wrócił do płynów, które zawierają 60% wody. Toteż liter takiego płynu mu zaniesłem, razem skonsumowałem i tą opowieść napisałem.


Copyright by Markobrodaczo, Filipów, All rights reserved.

Brak komentarzy: