TEATRZYK MARKOBRODACZA PRZEDSTAWIA!!!
Sztukę nader wysublimowaną pod tytułem:
„POCZĄTEK ŻYCIA CZYLI WOJNA PLEMNIKÓW”
Występują:
PLEMNIKI
( około 80 milionów
{dla matematyków 80000000} czyli taki przeciętny ejakulat*)
PLEMNICZEK JEDEN
(jeden dla matematyków – no problem)
WIADOMO CO
KURYTYNA
PUBLICZNOŚĆ
Oraz w epizodycznej,
ale wielce znaczącej roli sam
AUTOR!!!!!!!!
AKT 1
PLEMNIKI
(jeden przez
drugiego):
Uch, ale to był strzał!
Superrr! Z pełnego wytrysku! No, no, panowie tylko bez euforii
Przypominam że poprzedni ejakulat na gumę trafił, jakieś odbicie,
pofruwali i nic…
Tylko proszę bez
defenestracji. Odliczamy i jedziemy! Odliczamy? Zgłupiałeś? Toż zanim się
policzymy to wszystkie pozdychamy! Życie plemnika jest krótkie. Jakie życie?
Życie się dopiero zaczyna po spotkaniu plemnika z jajeczkiem.
To co, to nas nie ma? Wychodzi na to że nie. Dobra, jadziem,
nie ma co tu dyskutować. Jaskieś durne katolickie filozifjie uprawiacie a mamy tylko 24 godziny żeby
te jajeczko dopaść. Wpieriod!!!
Przypominam że tylko jeden ma
szansę. Dawać witkami ,dawać!!!
PLEMNICZEK:
Hej, koledzy poczekajcie na mnie…
PLEMNIKI
(szyderczo, chórem,
rozgłośnie i bezlitośnie dając witkami):
Cha, cha, cha! Hłe, hłe, hłe, Hi, hi, hi! Spadaj pokurczu!
PLEMNICZEK
(smutno):
No tak, jakiś taki
jestem niedorobiony, na dodatek jak wyskoczyłem to mi się witka zwichła, nie
mam żadnych szans. Trudno, idę na powietrze, ostatnie chwile spędzę w jasności,
zwłaszcza, że tu jakoś nieładnie pachnie.
A tymczasem z
przodu…
PLEMNIKI:
Dajemy, dajemy, dajemy! Tylko jeden wygra! A kolega to kim
zamiaruje zostać? Ja? Traktorzystą. A ja bezrobotnym. Praca łatwa, tylko
konkurencja duża. A ja będę kobietą. Będę miałą ośmiu chłopów w swoim życiu i
troje dzieci. Aha, byłbym zapomniała. I jeden gwałt zbiorowy. Zbiorowy? To ilu
ich będzie? A skąd mi to wiedzieć. Na brzuchu będę leżała. W pięknych
okolicznościach przyrody na plaży nad jeziorem Wigry. Albo przy jeziorze. Za
mondra to ja nie będę. A ja mianowicie zostanę poetą, menagierem, włefistą,
myss Polonia, donosicielem, murzynem…
Murzynem? A to jakim sposobem?
A skąd mi to wiedzieć. Woody Allena zaputaj.
Dobra , dobra, nie marzyć,
napierdalać! Pamiętajcie! Tylko jeden!
I nagle….
PLEMNIKI Z AWANGARDY
(znaczy się z
przodu):
Jest!
PLEMNIKI
(trochę zapóźnione):
Jajeczko? Już?
PLEMNIKI Z AWANGARDY:
Nieee !!!! To
gówno!!!! Odwrót!!! Spierdalamy!!!
PLEMNIKI
(wszystkie
spanikowane) :
A to zboczeniec
pierdolony, uciekajmy! Że też nas to spotkało. A swoją drogą ciekawe, czy to
męska dupa czy żeńska. A co tobie za różnica. I tak kapiec i tak kapiec.
Jednakowoż w żeńskiej byłoby przyjemniej. Nie uciekniemy! Nie uciekniemy!
Niestety to nie jest zatwardzenie , tylko sraczka! A co się dziwisz? To jak w
tej piosence: „ Czy ją, zgwałcił czy nie zgwałcił, otwór jej odkształcił! Hej,
ho, w kielichy nalej, hej, ho kielichy wznieście to robi doskonale morskim
opowieściom!”
Że też koledze się chce śpiewać… A co za różnica. O
Bożeee!!! Widzisz ty go jaki wierzący
się znalazł. A kto plemnika wyspowiada? itp. itd. Kakofonia ok. 80 milionów głosów.
A tymczasem…(nagły zwrot akcji)
PLEMNICZEK:
Wydostałem się z ciemności! Jak tu pięknie! Jak jasno!
WIADOMO CO (przelatując obok):
Aaaaaaaaaaa!!!!!!!!
PLEMNICZEK(zestrachany):
Ojej, co to było! Jakieś szybkie, rzadkie, brązowe i smrodliwe. Trzeba się schronić! Ale gdzie?
O widzę jakiś lasek. Raczej lasanek. Mało tu tych drzew. Jakaś wycinka była bo
tylko wąski pasek pozostał. A w tym lesie
jakaś rozpadlinka, jakiś wąwóz,
jakiś jar, tam się schronię…
Oooo, jak tu
przyjemnie, jaki piękny korzenny zapach. I wilgoć taka śluzowata i już witka
mnie nie boli. Płyne, płynę, płynę… O co to, takie piękne, wielkie , okrągłe?
Niemożliwe!???
Tak, to jajeczko!! Przybywam, jestem, razem
stworzymy życie!
ŻYCIE, ŻYCIE , ŻYCIE!!!!!
KURTYNA
(opada, mocno
zniesmaczona):
No tak, teraz rozumiem skąd tylu przygłupów, polityków i
inszych zboczeńców na tym świecie…
PUBLICZNOŚĆ
( rozentuzjazmowana):
Superr! Wspaniała sztuka Bis!!! Bis! Bis!
Teraz najważniejsze.
Na scenę wchodzi sam AUTOR!!!.
(Jakiś taki rozmemłany, zadyszany, czerwony na gębie,
spocony i na dodatek grzebie paluchami gdzieś w okolicy rozporka. Wygląd,
prawdę mówiąc, ogólnie dość plugawy.)
AUTOR
(mówi):
Ludzie, czy wy poszaleli!? Jaki bis! Dajcie dychnąć chociaż
trochę! No, może za godzinę…
AUTOR
(wychodzi, wycierając coś tam o kurtynę. Prawdopodobnie
ręce. Kurtyna wkurwiona jak szlag.).
PUBLICZNOŚĆ
(ze zrozumieniem):
No tak, faktycznie, musi odpocząć… na najmłodszego to on nie
wygląda. Godzinę? Może i warto poczekać. Pewnie że warto , ciepło , sucho,
polewaj… Ale piękna sztuka. A co tu pięknego. Jakiś turpizm, jakieś
obrzydlistwo. A co się pan dziwisz, jaki teatr, taka sztuka. Jaki teatr, toż to
normalnie filipowska świetlica…. Świetlica? Chyba strażnica. Na co ta
wieżyczka? Jak to na co. Tam będzie wójt siedział i przez rolnetke na
wszystkich patrzył. Przejebane. Teraz już się nie ukryjesz.
Głosy zacichają, kurtyna ponownie opada, albo tylko próbuje
się z czegoś otrzepać. Wszyscy na coś
tam czekają, prawdopodobnie na akt drugi, ewentualnie na Godata, Gołotę? Godać
to sobie możem. „Czekając Na Godota”!
Właśnie tak.
No i to już jest koniec.
Prawdopodobnie.
Poczekać zawsze można.
KONIEC (?)
* Ejakulat – porcja spermy wyrzucana
podczas ejakulacji.
U człowieka przeważnie 2-5 mililitrów
(tzw. normospermia),
zawierająca prawidłowo powyżej 20 milionów plemników (tzw. normozoospermia)
w każdym mililitrze[1].
Szczytową objętość osiąga u mężczyzn w wieku 30-35 lat, zaś parametr ten
gwałtownie spada u mężczyzn powyżej 55 roku życia[1].
Większe odchylenia od tych wartości mogą wskazywać na różnego rodzaju
zaburzenia. W skład ejakulatu wchodzą wydzieliny jąder, najądrzy, prostaty,
pęcherzyków nasiennych oraz gruczołów opuszkowo-cewkowych.- Odchylenia od standardowej objętości ejakulatu to: aspermia, hipospermia, hiperspermia.
- Odchylenia co do ilości plemników w objętości ejakulatu to: azoospermia, oligospermia, polizoospermia.
- Odchylenia co do jakości plemników w ejakulacie to: teratozoospermia, asthenozoospermia.
Inne odchylenia: leukocytospermia,
hematospermia.
(Za Wikipedią, więc jednak bym to sprawdził w bardziej fachowej literaturze –
przyp. aut.)